Jednej rzeczy żałował — Tytus: Chmura jak pinia

Wrzesień 81. Tytus jedzie w ziemię Sabinów, do wiejskiej posiadłości rodu. Jest przygnębiony złymi znakami. Na pierwszym postoju dostaje gorączki. Niosą go dalej w lektyce. Swetoniusz pisze, że odsunął zasłony, spojrzał w niebo i skarżył się, że odbierają mu życie, choć na to nie zasłużył (Tytus 10).

Jakiego? Nie powiedział. Domysłów było wiele. Najczęściej mówiono o romansie z Domicją, żoną młodszego brata. Swetoniusz w to nie wierzy: Domicja przysięgała, że nic ich nie łączyło, a ona chwaliłaby się, gdyby było inaczej (Tytus 10).

Tymczasem młodszy brat, Domicjan, spiskował przez całe jego rządy. Podburzał wojsko, myślał o ucieczce do legionów. Tytus nie umiał go ukarać. Nazywał go wspólnikiem i następcą, a na osobności błagał ze łzami, żeby odwzajemnił jego miłość (Swetoniusz, Tytus 9). Dion zna obie wersje „jednej rzeczy” i sam wybiera tę drugą: Tytus żałował, że nie zabił brata, gdy przyłapał go na spisku. Wolał sam od niego ucierpieć i zostawił imperium takiemu człowiekowi (66.26).

Domicjan nie czeka. Gdy Tytus jeszcze oddycha, pędzi do Rzymu, wchodzi do obozu pretorianów i daje żołnierzom to samo, co dawał im brat. Wychodzi z tytułem cesarza (Dion 66.26). Swetoniusz pisze, że kazał zostawić brata jak zmarłego, zanim ten wydał ostatnie tchnienie (Domicjan 2). Według Diona powszechna wersja mówi, że to brat przyspieszył jego śmierć; inni piszą o śmierci naturalnej. Prawdy nie znamy.

Tytus umiera 13 września 81 roku, w tym samym domu co ojciec. Ma czterdzieści jeden lat. Rządził dwa lata, dwa miesiące i dwadzieścia dni. Lud opłakuje go jak kogoś z własnej rodziny. Senatorowie biegną do kurii, zanim ktokolwiek ich zwoła. Przy zamkniętych jeszcze drzwiach dziękują mu tak, jak nie dziękowali nigdy za jego życia (Swetoniusz, Tytus 11).

Na tron wszedł z opinią okrutnika i rozpustnika. Zapamiętano go jako najlepszego z cesarzy. Kasjusz Dion przytacza chłodne wyjaśnienie, które powtarzano w Rzymie:

Może miał szczęście, że nie zdążył zawieść. Może naprawdę się zmienił. Pewne jest jedno: w dwadzieścia sześć miesięcy dostał wulkan, pożar i zarazę, i za każdym razem — piszą Swetoniusz i Dion — pomagał, oddając swoje i nie biorąc cudzego.

W następnym odcinku: Nowy cesarz zaczyna od tego, że ubóstwia brata. Potem każe się nazywać panem i bogiem.

Rządzić będzie piętnaście lat — dłużej niż ktokolwiek od Tyberiusza.

Powiązane

Miejsca

Postacie

Ucz się w aplikacji